Friday, March 23, 2007

Wiosenny atak zimy i podróz na zachód



Kalendarzowa wiosna zawitała do nas jak zwykle tego samego dnia. Nic jednak nie wskazywało, ze jest ona u nas obecna faktycznie. Po łagodnej zimie, przyrodnicza wiosna pojawiła sie juz przed miesiacem i dziś po pierwszych kwiatkach nie ma juz śladu, wiedna tez krokusy, a kwitna białym lub rózowym kwieciem jakieś krzewy czy drzewa, m.in. zółte forsycje, no i tulipany juz nie moga wytrzymać pod ziemia, a jakieś wcześniejsze odmiany pokazały juz nawet swe kolory.
Pierwszy dzień wiosny jednak był zimny. Popadywał jakiś deszcz ze śniegiem, ale biel sie nie ostała ani na chwile w miejscach gdzie staneła moja noga. Inaczej było w innych cześciach naszej republiki: na autostradzie (głównej arterii kraju) Praga - Brno kolumny aut, blokowane wypadkami, zwały śniegu na terenach wyzej połozonych i obsługa ruchu turystycznego w górach zacierajaca rece, ze jeszcze troche zarobi na narciarzach...Na marginesie czeska nazwa wiosny brzmi jaro, wiec chyba z tym pojeciem łatwiej rozsupłać tajemnice tzw. zbóz jarych.

Wiosenny atak zimy dał sie bardziej zauwazyć mym oczom 22. 03. Tego dnia miałem akurat podróz słuzbowa do Pilzna. Odjezdzdałem rankiem, było chłodno i pochmurnie. Gdy ruszył mój autobus, na rowach, za tablica informujaca o zakończeniu strefy miejskiej ujrzałem troche śniegu.

Na szczeście nieprzyjena aure mi zrekompensował wygodny zółty autobus firmy SA. Cena biletu całkiem przystepna jak na dystans ponad 80 km a standard naprawde bardzo dobry. Autobusy tej firmy maja oprócz kierowcy zawsze stewardesse. Gdy wygodnie sie rozsiadłem w fotelu, pani zaczeła roznosić gazety do poczytania do wyboru: lewicowe Právo (wyrosłe z komunistycznego Rudé Právo; nasuwa sie analogia do Trybuny ludu, która po transformacji ustrojowej stała sie Trybuna), jedna gazete bulwarowa, ekonomiczna i lekko lewicujaca. Z braku laku, wybrałem ta ostatnia. Doświadczenie mnie jednak nauczyło, ze darmowych gazet nie warto brać do domu, wiec ja zostawiłem na odchodnym w autobusie. Potem pani roznosiła słuchawki, przy pomocy których mozna było posłuchać kilku gatunków muzyki lub słowa mówionego, wzglednie nastawić sobie dźwiek filmu, jaki był prezentowany na monitorach. Tego jednak nie było dość, pani roznosiła tez ciepłe napoje gratis a chłodne a nawet coś na zab, jak ktoś dopłacił. Sielanka mineła po godzinie jazdy autostrada (w przeciwieństwie do Polski, w Czechach jest autostrada wschód - zachód, od granicy ze Słowacja do granicy z Niemcami), wraz z pojawieniem sie budynków zwiastujacych miasto Pilzno. Z przyjemności podrózowania, dość skutecznie mnie wyrwał elektroniczny termometr u wjazdu na dworzec autobusowy w Pilźnie, który ukazywał zaledwie 3 stopnie powyzej zera. Dotarłem jednak do miasta, które chlubi sie tym, ze na koniec II wojny światowej zostało oswobodzone przez armie amerykańska a nie Armie Czerwona.

Saturday, March 10, 2007

8 marca i ortodoksyjni Zydzi

Pompatyczne obchody Dnia kobiet z minionej epoki sa juz przeszłościa , ale... kwiaciarnia, obok której przechodziłem była widocznie oblegana przez panów w wieku 20-40 lat a i na ulicy spotkałem jakieś młodsze damy z kwiatkiem. Gwoździem dnia jednak był dla mnie 8 marca widok na ulicy w Pradze grupy... ortodoksyjnych Zydów. 6-8 chłopa w wieku 20 - 60 lat w czarnych płaszczach, takiegoz koloru spodniach, białych koszulach i kapeluszach badź futrzanych czapkach z pejsami jak z przedwojennego Lublina lub spod ściany płaczu w Jerozolimie, przypominajacych tzw. rury na głowach dziewczat, które razem ze mna szły do pierwszej komunii. Dzień był pochmurny i deszczowy, choć poprzedzajacy go i nastepny po nim zachecał do sycenia sie piekna słoneczna wiosna. W rece jednego zauwazyłem plastykowa butelke z napisem pitná voda (wiec chyba nie była kosher) a inny... robił zdjecia praskiej ulicy całkiem niezłym aparatem cyfrowym. A ja myślałem, ze oni sa w opozycji do jakiejkolwiek techniki. Widok zachwycajacy; załuje, ze nie miałem swego fotoaparatu. To juz po drugie mi sie przytrafiło, wcześniej było kiedyś na sławnym Vaclavskim naměsti. Nawiasem mówiac Praga ma urzekajaca dzielnice zydowska ze starodawnym kirkutem, ale dawno juz tam nie byłem, z braku okazji.