Na Wielki czwartek miałem okazje uczestniczyć juz przed południem w tzw. mszy krzyzma, pod przewodnictwem kard. M. Vlka, w obecności pozostałych miejscowych biskupów, nuncjusza apostolskiego i ok. 200 ksiezy (róznej narodowości. Oprócz Czechów, Słowaków i Polaków, takze np: Meksykanina, Włochów i Bóg wie, kogo jeszcze). Na odnotowanie zasługuje fakt, ze kardynał we mszy skierował słowa podziekowania takze pod adresem polskich ksiezy, "którzy opuścili swa ojczyzne, by słuzyć Kościołowi w Czechach". Oprócz tego poruszył mnie podczas tej mszy w jak najlepszym znaczeniu dźwiek ...trabki, który zabrzmiał podczas niektórych utworów wykonywanych w czasie liturgii. W czasie tej mszy były poświecone oleje chorych, katechumenów i krzyzma, uzywane w posłudze Kościoła i miała miejsce odnowa przyczeczeń kapłańskich odnośnie do wierności Chrystusowi i Kościołowi oraz słuzbie mu.Wieczorem, w parafii byłem na mszy św. na pamiatke Ostatniej Wieczerzy. Podniosły charakter mszy podkreślił obrzed umywania nóg (4 starsi ministranci i dwóch mezczyzn spośród uczestników liturgii). Po mszy, Najśw. Sakrament był przeniesiony do ciemnicy, która w Czechach sie nazywa Getsemanská zahrada (zahrada - ogród). Cicha adoracja trwała do 22:00 i zakonczyła sie błogosławienstwem Najśw. Sakramentu.
Na Wielki Piatek wieczorem uczestniczyłem w Liturgii Wielkiego Piatku w kościele św. Wacława. Jakoś tak nie do końca jeszcze wewnetrznie sie inkulturowałem do miejscowego sposobu adoracji krzyza. Wierni podchodza dwójkami przed krzyz i przyklekaja przed nim lub tylko kłaniaja sie. Zadnego dotkniecia krzyza czy tym bardziej ucałowania. Napewno higieniczniej i sprawniej, ale czy tylko higiena badź sprawnościa sie rzadzimy w tej kwestii?
Na Wielka Sobote była msza św. wigilii Zmartwychwstania Pańskiego od 20:00 w kościele św. Macieja. Liturgia trwała do ok. 22:10, a nie było chrztów. Czytało sie za to wszystkich osiem czytań i ewangelie oczywiście. Na poczatku liturgii były problemy z ogniem. Troche go wiatr gasił. Duze było zaangazowanie ludzi świeckich w liturgie: czytali, śpiewali, odnawiali chrzcielne przyrzeczenia ze świeca w reku... Po obrzedach mała agapa na plebanii, gdzie mi tez złozono zyczenia urodzinowe.
Na pierwszy dzień świat byłem z domownikami na proszonym obiedzie u jednej rodziny. Podano tradycyjna czeska nádivke. Nádivka to coś w rodzaju pizzy lub zapiekanki. Na blasze piecze sie w formie placka drozdzowego, mase z białego pieczywa (bułki lub rogaliki) z kawałkami miesa i ....pokrzyw. Wieczorem jedliśmy w domu na kolacji świeconke, która w Czechach świeci sie nie w sobote ale w wielkanocna niedziele rano. W Pradze świeconka jest mało znana i praktykowana. U nas w parafii na mszy świeciło sie trzy czy cztery koszyki.
Jeszcze przed świetami dostaliśmy od dobrych ludzi tzw. mazance. Mazanec to wielkanocne ciasto w Czechach, w niektórych regionach zwane tez bochánek. Chodzi po prostu o placek drozdzowy z rodzynkami, ale uformowany w kształcie małego okragłego chlebka o średnicy 15 - 25 cm.
Poniedziałek Wielkanocny przebiega w Czechach pod znakiem pomlázki, czyli zwyczaju, zgodnie z którym chłopcy i mezczyźni maja obowiazek wysmagać niewiasty wszelkich wiekowych kategorii oryginalnie splecionymi witkami, przyozdobionymi na wierzchołku kolorowymi wstazkami (Zob. tutaj). W kazdym badź razie owocem tego zwyczaju w mym zyciu było zebranie kilkunastu jajek prawdziwych i czekoladowych. Po południu miałem odwiedziny. Przyszło mnie odwiedzić z szóstka swych dzieci znajome małzeństwo. Dla nich był to tez spacer po tych górach i dolinach w mej okolicy. Dla mnie ich odwiedziny były b. sympatyczne, ale jak mozna sobie wyobrazić szóstka dzieci zrobiła małe zamieszanie.