W Czechach uroczystość Bozego Ciała nie jest dniem wolnym od pracy. Moze dlatego, w niektórych parafiach, w zwiazku z wiekszym udziałem wiernych, jej obchody przenosi sie na najblizsza po Bozym Ciele niedziele. Tak było w poprzedniej parafii, w której mieszkałem. Zwyczaj procesji, który w Polsce nadaje temu świetu tak niezwykły charakter, był znany w Czechach w dwudziestoleciu miedzywojennym i wcześniej, ale został wypleniony doszczetnie przez komunistów, kiedy oni niepodzielnie sprawowali władze.
Po zmianach ustrojowych w latach 90-tych XX. wieku zwyczaj z wolna zaczał sie odradzać. I dlatego dziś tu i tam procesje mozna spotkać. Od kilku lat jest takze procesja eucharystyczna z praskiej katedry na Strahov (kościół i klasztor Norbertanów).
W Zachodnich Czechach w parafii, gdzie kilka lat mieszkałem, procesja miała jeden ołtarz na rynku i trzy wewnatrz duzego kościoła parafialnego. W sam dzień Bozego Ciała odbywała sie wieczorem w jednym z miasteczek dla całego dekanatu z licznym udziałem wiernych. Dla ludzi wierzacych (w tym dla mej osoby) bez watpienia było to wydarzenie duzego formatu, które napewno było umocnieniem dla ich wiary. W obecnej, mej praskiej parafii procesji nie ma. Jest za to adoracja eucharystyczna pod koniec mszy św. W ten sposób ludzie czcza dar, jaki Kościołowi pozostawił jego Załozyciel.
O watku czeskim w ustanowieniu świeta Ciała i Krwi Pańskiej mozesz przeczytać tutaj.