Thursday, June 7, 2007

Boze Ciało bez procesji?

W Czechach uroczystość Bozego Ciała nie jest dniem wolnym od pracy. Moze dlatego, w niektórych parafiach, w zwiazku z wiekszym udziałem wiernych, jej obchody przenosi sie na najblizsza po Bozym Ciele niedziele. Tak było w poprzedniej parafii, w której mieszkałem. Zwyczaj procesji, który w Polsce nadaje temu świetu tak niezwykły charakter, był znany w Czechach w dwudziestoleciu miedzywojennym i wcześniej, ale został wypleniony doszczetnie przez komunistów, kiedy oni niepodzielnie sprawowali władze.
Po zmianach ustrojowych w latach 90-tych XX. wieku zwyczaj z wolna zaczał sie odradzać. I dlatego dziś tu i tam procesje mozna spotkać. Od kilku lat jest takze procesja eucharystyczna z praskiej katedry na Strahov (kościół i klasztor Norbertanów).
W Zachodnich Czechach w parafii, gdzie kilka lat mieszkałem, procesja miała jeden ołtarz na rynku i trzy wewnatrz duzego kościoła parafialnego. W sam dzień Bozego Ciała odbywała sie wieczorem w jednym z miasteczek dla całego dekanatu z licznym udziałem wiernych. Dla ludzi wierzacych (w tym dla mej osoby) bez watpienia było to wydarzenie duzego formatu, które napewno było umocnieniem dla ich wiary. W obecnej, mej praskiej parafii procesji nie ma. Jest za to adoracja eucharystyczna pod koniec mszy św. W ten sposób ludzie czcza dar, jaki Kościołowi pozostawił jego Załozyciel.

O watku czeskim w ustanowieniu świeta Ciała i Krwi Pańskiej mozesz przeczytać tutaj.

Monday, June 4, 2007

Tydzień w Polsce

23. 05. 2007 wieczorem wyjechałem na tydzień do Polski. Moja pierwsza przystania była urocza Kudowa Zdrój, lezaca tylko 6 km za czeska granica. Właściwie moja podróz ograniczyła sie do Dolnego Ślaska i wiekszość pobytu przypadała na jego stolice. Wrocław to coraz piekniejsze i bardzo dynamicznie rozwijajace sie miasto. Nowe, imponujace budynki takie, jak Galeria Grunwaldzka, gmach Biblioteki uniwersyteckiej czy Uniwersytetu Przyrodniczego to tylko próbka, która dane mi było zobaczyć. Poza tym modernizowane ciagi komunikacyjne: wszystko to naprawde robi wrazenie. Brakowało mi tylko zapowiadania przystanków w komunikacji publicznej, do którego przywykłem w Pradze i zegarów w miejscach publicznych, na które sie nie szczedzi w stolicy Czech.
Mój pobyt na Dolnym Ślasku miał zasadniczo charakter słuzbowy. Moim zadaniem było tłumaczenie konferencji i spotkań z jezyka angielskiego na polski i odwrotnie. Niestety, w trakcie tej pracy odkryłem ograniczoność swych mozliwości. Czasami brakowało mi dostatecznej znajomości jezyka angielskiego, która jednak nadrabiałem umiejetnościa wysłowienia sie w jezyku polskim i to nawet bez bohemizmów coraz bardziej wkraczajacych do mego codziennego słownictwa. Przyznam sie tez, ze raz jednak nie wytrzymałem napiecia psychicznego zwiazanego z nieustanna koncentracja umysłowa w tym przedsiewzieciu i musiałem sie na kilka godzin wyłaczyć z pracy.
Dolny Ślask oprócz piekna jego stolicy, zachwycił mnie tez bujnościa i soczystościa zieleni, jaka mogłem podziwiać przemierzajac drogi.