Strasznie długo juz nie pisałem. Po cześci, jak to bywa moge sie wykrecić obowiazkami: od połowy czerwca do połowy lipca chodziłem na kurs jezyka angielskiego. Prowadziły go Siostry Franciszkanki od Wieczystej Adoracji z La Crosse, Wisconsin. Z jednej strony wysiłek, ale z drugiej przyjemne z uzytecznym. W koncu czerwca miałem tez podróz słuzbowa i to trwajaca cały tydzień. A potem zaczeły sie wakacje, ale dla mnie to konieczność zastepstwa siły roboczej, która wraz z pierwszym lipcem ubyła. No cóz nie było łatwo, ale tragicznie tez nie. Po 15. lipca najpierw odwiedziny z Polski a potem z Moraw, wiec było troche zajecia z gośćmi.
Ale za to 31.07 o 21:00 odstartowałem swój urlop. Rozpoczałem swa wymarzona podróz do Siedmiogrodu. Zdjecia stamtad mozna sobie poogladać tu.
Ale za to 31.07 o 21:00 odstartowałem swój urlop. Rozpoczałem swa wymarzona podróz do Siedmiogrodu. Zdjecia stamtad mozna sobie poogladać tu.