Po dwóch latach spedzonych w Pradze odjechałem do Zachodnich Czech. Miejsce nie jest dla mnie tajemnicze, przezyłem tu pierwsze cztery lata mego pobytu u naszych południowych sasiadów. Po prostu: zmieniło mi sie miejsce pracy, no i przybyło troche wiecej odpowiedzialnosci.
Ten sam dom, te same ulice, to samo miejsce pracy. Nawet ludzie Ci sami, choć sprawiaja wrazenie jakby odzyskali we mnie stracony "skarb". A ja wciaz chyba jestem ten sam.
Musze sie jednak poprawić: przeciez jednak pare nowych twarzy zobaczyłem, ale to mnie tylko cieszy.
Zaczeło sie z małym pechem. W mym domu wysiadł piec, który słuzy do ogrzewania centralnego i ciepłej wody w kranie. Mam nadzieje, ze sie to szybko da naprawić.
Z drugiej strony jednak, drugiego dnia po przyjeździe udałem sie na pielgrzymke autokarowa do klasztoru Teplá. Pobyt tam umocnił mnie na duchu.