Nazwa blogu jest juz troche nieadekwatna, a to dlatego, ze od trzech miesiecy mieszkam... w Londynie. Po siedmiu latach opuscilem Czechy i odlecialem do innego kraju. Czechy, zwlaszcza Praga i Sokolov, pozostawily jednak niezatarty slad w moim sercu. Przede wszystkim za sprawa wspanialych ludzi, ktorych tam spotkalem. Bylo wspaniale dzielic z nimi zycie i wiare. Wielokrotnie byli dla mnie oparciem, bez ktorego moje zycie nie mialo by takiej wartosci, jaka posiada.
Ludzi wielkiego serca spotkalem takze w mym nowym miejscu zamieszkania. Sa dla mnie otwarci i bardzo zyczliwi. Oczywiscie musze pokonywac wieksza bariere jezykowa i kulturowa, ale wierze, ze krok po kroku, pewnego pieknego dnia te trudnosci przemina.
Za mna pierwsze Boze Narodzenie, po raz pierwszy rowniez bez... Wigilii. Jej substytutem byl dla mnie natomiast swiateczny obiad w dzien Bozego Narodzenia. Spod mych niezrecznych palcow zabrzmiala polska koleda, byla tez msza po polsku a oplatek dotarl poczta. Zyczenia byly miejscowe i zamiejscowe.
No comments:
Post a Comment